piątek, 25 stycznia 2013

Andrasta: Oblubienica Stwórcy

Dawno temu okręty Imperium Tevinter zawitały do małej wioski rybackiej nad brzegiem Morza Przebudzonych. Pozostawiono tylko starców i chorych, a resztę mieszkańców sprzedano w niewolę na targach Minratusu. Jedną z pojmanych była mała Andrasta.
Wychowywała się ona w niewoli na obczyźnie. Następnie uciekła i sama pokonała długą i ciężką drogę do swej ojczyzny. Z samego dna doszła do pozycji żony wodza Alamarri.
Każdego dnia śpiewała pieśni do bogów, prosząc, by pamiętali o pozostałych w niewoli jej pobratymcach. Fałszywi bogowie wiatru i gór nie odpowiedzieli jej, lecz uczynił to Bóg prawdziwy.
Przemówił do niej Stwórca i ukazał jej wszystkie swe dzieła: Pustkę, świat i wszystkie jego stworzenia. Pokazał jej, jak ludzie zapomnieli o nim, zwracając się ku niemym figurom i demonom, i jak on pozostawił ich własnemu losowi. Lecz jej głos dotarł do niego i tak go urzekł, że postanowił on posadzić ją u swego boku, by rządziła całym stworzeniem.
Lecz Andrasta nie chciała porzucić swego ludu.
Błagała Stwórcę, by powrócił i ocalił swe dzieci od okrucieństwa Imperium. Stwórca, choć niechętnie, zgodził się dać swym dzieciom kolejną szansę.
Andrasta udała się do swego męża, Maferatha, i przekazała mu wszystko, co Stwórca jej objawił. Razem zebrali oni lud Alamarri i wyruszyli przeciwko magom Imperium, a Stwórca był z nimi.
Mieczem Stwórcy było samo stworzenie: pożary, powodzie, głód i trzęsienia ziemi. Gdziekolwiek szła Andrasta, śpiewała ludziom pieśni o Stwórcy, a oni ją usłyszeli. Grono wyznawców Andrasty rosło, aż byli niepowstrzymaną falą, która zalała Imperium. Lecz gdy Maferath ujrzał, że ludzie wielbią Andrastę, nie jego, w jego sercu zagościł wąż.
W końcu armie Andrasty i Maferatha stanęły przed bramami samego Minratusu, lecz nie było z nimi Andrasty.
Maferath knuł bowiem w tajemnicy przekazanie Andrasty Tevinterczykom. Za to archont miał mu oddać wszystkie ziemie na południe od Morza Przebudzonych.
Tak oto, na oczach armii Alamarri i całego Tevinteru, przywiązano Andrastę do pala i spalono, zaś jej ziemski małżonek powstrzymał wojsko i nie zrobił nic, gdyż wąż pożarł jego serce. Lecz serce archonta stopniało, gdy patrzył na stos. Zlitował się on nad Andrastą, wyciągnął miecz i zadał jej szybką śmierć.
I zapłakał Stwórca nad swą Oblubienicą, przeklął Maferatha i całą ludzkość za jej zdradę, i raz jeszcze odwrócił się od swego stworzenia, zabierając ze sobą jedynie Andrastę. Nasza Pani po dziś dzień zasiada u jego boku, skąd nadal prosi go, by zlitował się nad swymi dziećmi.

— z Kazań Justynii II.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz