czwartek, 24 stycznia 2013

Aodh

Dawno temu pewien żołnierz z wioski Gwaren wracał do domu po dwudziestu latach na wojnie. Aby opłacić powrót, musiał sprzedać swój miecz i był zmuszony przemierzyć las Brecilian, mając przy sobie tylko ostatnią kromkę chleba.
Po drodze napotkał starego, ślepego drwala siedzącego na pieńku. „Oto ktoś, z kim los obszedł się jeszcze gorzej”, pomyślał żołnierz i oddał mu swój ostatni kawałek chleba. Starzec pobłogosławił go i w zamian oddał mu swoją siekierę.
Żołnierz udał się w dalszą drogę, lecz wkrótce zapadła noc. Uczyniwszy sobie posłanie na gałęzi drzewa, trzymał przy boku siekierę na bandytów i dzikie zwierzęta. Po wschodzie księżyca obudził go odgłos łkania. „Ktoś ty? Pokaż się!”, zakrzyknął, lecz mimo starań nie dostrzegł nikogo w okolicy.
 „Pomóż mi”, rzekło drzewo, w którym spał. „Mag zamienił mnie w to drzewo i nigdy nie będę już wolny. Jeśli masz w sobie choć trochę litości, zetnij mnie, by moja dusza mogła odejść do Stwórcy”.
Żołnierz uniósł więc siekierę i zaczął rąbać drzewo. Z ran drzewa płynęła gorąca krew, która wkrótce pokryła siekierę i zaczęła parzyć ręce żołnierza. Ten jednak rąbał dalej i powalił drzewo. Gdy spadło na ziemię, rozpadło się na kawałki, a spośród nich wyłonił się demon, który skłoniwszy się, zniknął w Pustce.
Żołnierz poczuł przeszywający chłód i nie był już w stanie zasnąć tej nocy. Rankiem zauważył, że siekiera nadal parzy jak krew sylwana, lecz mimo jej gorąca on sam nie jest w stanie zaznać ciepła. Powiadają, że dożył swych dni w Gwaren, rąbiąc drewno na opał do swych siedmiu kominków, dygocząc z zimna i przeklinając wszystkie duchy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz