sobota, 26 stycznia 2013

Bardzo zniszczona i wilgotna księga

(Większość tekstu jest nieczytelna)

Dzień 42: Zaczynam podejrzewać, że jesteśmy manipulowani, jakby przez jakąś niewidzialną, nieustannie unoszącą się nad naszymi głowami rękę. Słyszę stukanie. Stuk-puk. Stuk-puk.

(Brakuje kilku stron, a na pozostałych litery zlały się ze sobą)

...i wtedy powiedziałem im, że nie wezmę żadnego sera, o ile nie będzie pochodzić bezpośrednio z ręki Matki Wielebnej...

(W tym miejscu w kartki wsiąkło błoto lub coś podobnego)

Dzień 115: Matka mówiła mi kiedyś, że jestem wyjątkowy. Nie zdawałem sobie sprawy, do jakiego stopnia miała rację...

(Atrament jest strasznie rozmazany)

...to była Yusaris! Przysięgam! Wyglądała identycznie jak rzeźba w salonie arla. Wysłałem to do Kręgu celem weryfikacji, ale nie otrzymałem...

— z bardzo podartej i wilgotnej księgi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz