czwartek, 24 stycznia 2013

Chasyndzi

„Dzicy” Chasyndzi zamieszkują Głuszę Korcari od czasu, gdy tysiące lat temu pierwsze wojny z ludami Alamarri zmusiły ich do migracji na południe. Ich własne przekazy mówią, że zawsze mieszkali oni w lasach i szybko przystosowali się do nowego domu. Na mokradłach nie brakowało ryb i zwierzyny, więc Chasyndom dobrze się powodziło.
Przez jakiś czas stanowili oni, razem z Awarami zamieszkującymi wzgórza, prawdziwe zagrożenie dla północnych nizin. Gdy nadciągnęło Imperium Tevinter, napotkało ono trudności w odparciu atakujących z południa i zachodu inwazji. Fortecę w Ostagarze wybudowano specjalnie po to, by pilnować, czy hordy Chasyndów nie zapuszczają się na północ od lasów. Kwestię ich zdolności walki o niziny rozwiązano ostatecznie dopiero w połowie Wieku Bóstw, gdy legendarny wojownik Hafter zadał Chasyndom druzgoczącą klęskę.
Obecnie Chasyndzi uważani są za względnie spokojnych, choć ich zwyczaje nadal są dość prymitywne w porównaniu z naszymi. W Głuszy Korcari mieszkają oni w dziwacznych chatach budowanych na wysokich palach lub nawet bezpośrednio w koronach wielkich drzew. Malują też twarze i dzielą się na niewielkie plemiona, którymi, jak u Awarów, przewodzą szamani. Wiele opowieści głosi, że szamani ci nauczyli się magii od „Wiedźm z Głuszy”, budzących nie tylko podziw i wdzięczność, lecz również trwogę, mimo że nie ma nawet dowodu na ich istnienie. Szczególnie znana pośród plemion jest opowieść o Flemeth, największej z tamtejszych wiedźm.
Choć nie ma jak sprawdzić, ilu Chasyndów mieszka teraz w Głuszy, nieliczni przemierzający ją podróżni donoszą o tym, że żyją oni nawet w zamarzniętych pustkowiach dalekiego południa. Można przypuszczać, że jeśli Chasyndzi znów zdołają się zorganizować, Ferelden będzie miał powody do obaw. Ignorujemy ten lud na własne ryzyko.

— fragment księgi Ferelden: folklor i historia, autorstwa siostry Petryny, uczonej Zakonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz