sobota, 26 stycznia 2013

Dein i wilkołak

Zaśpiewam wam o bohaterach, o honorze utraconym i odzyskanym,
O potworach i o ludziach we wszelkich formach.
O Deinie, myśliwym, który nie miał sobie równych
I budził strach w lasach Fereldenu.
Pewnego jesiennego ranka spostrzegł w promieniach słońca jelenia,
Łup godny prawdziwego łowcy.

Pobiegli przez gęstwinę, jeleń i myśliwy,
I w końcu jeleń padł zabity w dawno zapomnianym gaju.
Nie wiedział myśliwy, że pogoń przebudziła w leśnej głuszy coś groźnego.
Wilkołaka, istotę z rozumem człowieka.
Zwabiło go polowanie i wyszedł, by wziąć, co jego,
Czyli jelenia, należną mu daninę.
Przywiódł go tam zapach stygnącej krwi.

Stali w milczeniu obaj myśliwi.
Dein tylko pikę miał, przeciwko sobie wilkołaka z jego wilkami.
Wiedział, że wszystko już stracone,
Szykował się do podróży krętymi ścieżkami Pustki.
Gdy bestia przemówiła ludzkim głosem.

„Jelenia tego wziąłeś z mego lasu,
A na tym świecie nie ma nic za darmo”.

Wilki były coraz bliżej, a on,
Który swym błyszczącym ostrzem kładł zarówno dziki, jak i niedźwiedzie,
On wiedział, co to strach.
Wilki wyły, a w ich głosach dało się słyszeć jego imię.
Jak groby powtarzające bestii propozycję.

„Giń tutaj, łowco, w samotności,
I w zapomnieniu, lub zajmij moje miejsce pośród wilków,
Ja tymczasem żyć pójdę pośród ludzi”

Dobito targu.
Dein zmienił się w wilkołaka.
A wilkołak popędził do jego rodziny, by żyć z nią jako Dein.
Przez rok i jeden dzień, wszyscy mówili,
Lecz pewnych rzeczy nie można odkupić,
Pewnych monet nie wydać nie sposób.
Gdy serca kładzie się na szalę,
Pewnych spraw się oddzielić nie da.

— z sagi zatytułowanej Dein i wilkołak, uwiecznionej na piśmie przez ministra Uccama, 4:85 Czarnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz