czwartek, 24 stycznia 2013

Góry Mroźnego Grzbietu

Niegdyś nawet góry miały serce. Gdy świat byt młody, Korth Ojciec Gór zasiadał na swym tronie na szczycie Belenas, góry leżącej pośrodku świata, z której widział wszystkie zakątki ziemi i niebios. Patrzył, jak silni stają się słabi, odważni – tchórzami, a mędrcy – głupcami z miłości.
Korth obmyślił fortel, by dopilnować, by jego własne serce nigdy go nie oszukało. Wyjął je i skrył tam, gdzie nikt nie odważyłby się go szukać. Zamknął je w złotej urnie, pochował ją w ziemi, a wokół niej wzniósł Mroźny Grzbiet, najpotężniejsze góry świata, by jej strzegły.
Ale bez swego serca Ojciec Gór popadł w okrucieństwo. Jego pierś pełna była gorzkiego, górskiego wiatru, który wył i zawodził niczym zagubione dusze. Jedzenie straciło smak, muzyka nie miała już dla niego słodyczy, a popisy męstwa nie napełniały go radością. Zsyłał trzęsienia ziemi i lawiny, by torturować plemiona ludzi. Tak ludzie, jak i bogowie, wzburzeni jego tyranią, powstali do walki przeciw niemu, lecz Korth nie miał serca, więc nie mógł zostać zabity. Wkrótce nie pozostał żaden bohater wśród ludzi i bogów, który ośmieliłby się rzucić mu wyzwanie.
Pani Niebios wysłała najlepsze spośród swych dzieci – najszybsze, najsprytniejsze i najsilniejsze ptaki – by szukały w górach jego utraconego serca. Szukały go przez dzień i rok, lecz potem tak orzeł, jak i sęp, tak kruk, jak i jaskółka, tak jerzyk, jak i albatros, powróciły z niczym.
Wówczas przemówił głuszec, który podjął się odnaleźć serce wodza bogów. Inne ptaki roześmiały się, gdyż głuszec jest drobnym ptakiem, zbyt skromnym, by latać, i przez większość czasu podskakuje przy ziemi. Pani nie zgodziła się dać drobnemu stworzonku swego błogosławieństwa, gdyż góry były zbyt groźne nawet dla orłów, lecz głuszec i tak wyruszył w swą podróż.
Maleńki ptak zapuścił się w głąb Mroźnego Grzbietu. Gdy nie mógł latać, czołgał się. Tulił się do ziemi, by przetrzymać najgorsze zawieruchy, i krok po kroku doszedł w końcu do doliny, pod którą biło serce Ojca Gór. A ponieważ dopuścił się on tak wielu strasznych czynów, było ono o wiele za ciężkie, by drobny ptak mógł je unieść, więc przetoczył je po ziemi, krok po kroczku, aż wreszcie doszedł nad brzeg urwiska; serce spadło, a gdy uderzyło w ziemię, złota urna roztrzaskała się. Było tak wielkie, że niemal pękało w szwach, a jego ból zbudził boga gór, który przybył, by sprawdzić, co się stało.
Gdy Korth zbliżył się do swego serca, wskoczyło mu do piersi, a rana zamknęła się natychmiast. Potem Haakon Zimowy Dech opasał pierś Kortha trzema pierścieniami z żelaza i trzema z lodu, by nigdy więcej nie zdołało uciec. Pozostali zaś bogowie obwołali głuszca ptakiem wspanialszym od najpotężniejszych orłów.

Głuszec. Opowieść Awarów, z tomu Ferelden: folklor i historia, autorstwa siostry Petryny, uczonej Zakonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz