piątek, 25 stycznia 2013

Historia Kręgu

Powszechnie znanym faktem jest, że jeśli chcemy nakłonić kogoś, aby coś zrobił, najlepiej mu tego zabronić. Niestety, w Wieku Bóstw Zakon miewał problemy z takimi oczywistościami. Choć nie zakazał korzystania z magii – a wręcz przeciwnie, sam używał jej do rozpalania wiecznego ognia płonącego w znajdujących się w każdej świątyni kadzielnicach – to ograniczył rolę magów do zapalania świec i lamp. Od czasu do czasu pozwalano im jeszcze czyścić krokwie i okapy na dachach.
Pozwolę czytelnikom zastanowić się przez chwilę nad tym, jak bardzo ta rola musiała magów satysfakcjonować.
Absolutnie nikt nie był więc zaskoczony, gdy magowie w Val Royeaux w geście protestu zgasili święty ogień w katedrze i zabarykadowali się na galerii dla chóru. Wyjątkiem okazała się święta Ambrozja II, która się wściekła i próbowała nakazać organizację Świętego Marszu na katedrę. Jednak nawet jej najwierniejsi templariusze byli temu pomysłowi przeciwni. Ogień pozostawał wygaszony przez 21 dni, podczas których – jak głosi legenda – prowadzone były negocjacje.
Magowie chętnie udali się na wygnanie do odległej fortecy, gdzie mieli pozostawać pod czujnym okiem templariuszy oraz rady starszy magów. Z dala od normalnego społeczeństwa i z dala od Zakonu magowie stworzyć mieli własną zamkniętą społeczność zwaną Kręgiem.

— fragment księgi O ogniu, Kręgu i Templariuszach: historia magii w Zakonie, autorstwa siostry Petryny, uczonej Zakonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz