sobota, 26 stycznia 2013

Historia Szczytu Wojownika: rozdział drugi

Gdy komendant Asturian zbliżał się do sześćdziesiątki, pojawiły się plotki, że skażenie jego zaczyna zbierać żniwo. Ówczesne zapiski wskazują na to, iż komendant doświadczał straszliwych koszmarów na jawie i słyszał w ciemnych kątach twierdzy głosy szepczące jego imię. Powiadają, że Asturian zamykał się na całe godziny w wielkiej sali, mamrocząc do siebie, choć nikomu nie udało się zrozumieć jego słów. Wielu wierzyło też, że Asturian w tajemnicy jął sporządzać plany rozbudowy twierdzy, dodatkowych ukrytych przejść i pomieszczeń, by chronić się przed nękającymi go cieniami.
Nikt nie wie, czy Asturian zdołał ukończyć swe dzieło, gdyż jego stan stał się oczywisty dla każdego, kto spędził z nim choć trochę czasu. Szybko zastąpiła go komendant Frida Halwic. Sam Asturian został przewieziony do Orzammaru, gdzie przeszedł rytuał Powołania, ostatni obrzęd Szarych Strażników, po czym wyruszył na spotkanie honorowej śmierci.

— fragment Historii Szarej Straży w Fereldenie, pióra brata Genitivusa, uczonego Zakonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz