sobota, 26 stycznia 2013

Kroniki Czarnych Mokradeł

Kilka lat temu w okolicy grasowała smoczyca, pożerając zwierzęta i ludzi. Wkrótce założyła gniazdo niedaleko Czarnych Mokradeł. Bojąc się, że będzie porywać chłopów na żer dla smocząt, wysłaliśmy ludzi, by przepędzili potwora. Więcej ich nie widzieliśmy.
Wcześniej nowa baronowa niewiele zrobiła dla swojego ludu. Lecz teraz wyszła z posiadłości i powiedziała, byśmy byli spokojni – nie przysłano jej z Orlais, by nami rządziła, lecz by nas chroniła. Obiecała, że do zmierzchu następnego dnia smok zniknie.
Wyruszyła samotnie, z samego rana. Byliśmy pewni, że postradała zmysły. Jaką szansę miała jedna kobieta ze smokiem? O zachodzie słońca usłyszeliśmy huk, niczym gromu, tak silny, że wstrząsnął ziemią. Potem baronowa wróciła, zwycięska; po smoku nie było śladu.
Baronowa, już nie taka wyniosła, śpiewała i tańczyła razem z nami. Ludzie szeptali, że to czarownica, ale nie patrzyliśmy na to. Jej magia ocaliła nam życie i za to ją kochaliśmy.

— fragment kronik wioski Czarne Mokradła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz