czwartek, 24 stycznia 2013

Legenda o Molochu

Długie jest ramię Imperium.
Niegdyś sięgało nawet tego lasu, kiedy całą tą krainą wciąż jeszcze rządziły barbarzyńskie plemiona Klejnomu. Magistrzy Tevinter walczyli, aby odebrać im każdą piędź ziemi, w razie konieczności uciekając się do pomocy najstraszliwszych czarów. Magister Harach sprowadził do lasu armię dowodzoną przez Alarica – swego przyjaciela i generała. Stworzył dla niego wspaniały pancerz nasycony lyrium i własną krwią. Nazwał go „Molochem” na cześć ogromnych golemów, które strzegą wrót Minratusu. Tak wyposażony Alaric odniósł w starciach z Klejnami wiele zwycięstw.
Klęska nie nadeszła z ręki wroga. Oficerowie Alarica, zazdrośni o przychylność magistrów, zbuntowali się, aby odebrać mu pancerz. Generał został zabity, a w miarę, jak któryś z oficerów przejmował zbroję, i jego zabijali towarzysze. Posterunek Tevinter stał się miejscem strasznych bratobójczych walk. Magister Harach opanowany przez furię przyjechał na miejsce i zabił trzech ostatnich oficerów.
Do posterunku nadciągały jednak spore siły barbarzyńskich Klejnów – ich dowódca chciał zdobyć pancerz. Pomimo całej swej mocy Harach nie mógł liczyć na to, że zdołałby pokonać ich wszystkich. Zamiast tego wykorzystał resztę swej siły życiowej, aby rzucić zaklęcie magii krwi, które uwięziło demony w ciałach trzech zabitych oficerów i jego własnym. Ożywieńcy ukryli części zbroi Molocha i choć barbarzyńcy do cna złupili posterunek, nie zdołali odnaleźć ani ich, ani pancerza.
Legenda o pancerzu Molocha jest wciąż żywa. Niejeden śmiały poszukiwacz wyruszył do Lasu Brecilian i wszelki ślad po nim zaginął.

— fragment księgi Ferelden: folklor i historia, autorstwa siostry Petryny, uczonej Zakonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz