sobota, 26 stycznia 2013

List do kogoś w Wysokożu

Droga Heather,
Jak się miewasz? Co u matki i ojca? Nie wiem właściwie, dlaczego o to pytam. Tak wiele lat minęło, od kiedy dano mi jasno do zrozumienia, że nie jestem ich córką. Moja jedyna rodzina to Ty i dziękuję Stwórcy, że miałaś w sobie dość miłości i odwagi, by nadal nazywać mnie swoją siostrą.
Raduję się z powodu Twoich nadchodzących zaślubin. Bądź wdzięczna za to, co masz. Uważam, że udało Ci się złapać dobrego mężczyznę. Jest taki młody, a już ma własny dom! Wkrótce założysz rodzinę. Och, Heather, jakże Ci zazdroszczę.
Możliwe jednak, że już niedługo będę musiała Ci zazdrościć. Mieliśmy nadzieję i modliliśmy się o to, by coś się zdarzyło, by zdarzyło się cokolwiek, i widzę, że więzienne kraty zaczynają się powoli wyginać. Mój lud spotkało tak wiele niesprawiedliwości i wierzyliśmy, że Stwórca nie pozwoli, by tak było nadal. Wieżę czekają zmiany, czuję ich nadejście, ekscytuje mnie to i zarazem przeraża.
Nie wiem, droga siostro, kiedy znów do Ciebie napiszę, ale nie martw się. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, być może kolejne listy nie będą już potrzebne, gdyż znajdziesz mnie u swego progu!

— Pozdrawiam gorąco, Gwynlian.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz