sobota, 26 stycznia 2013

Noladarska antologia poezji krasnoludzkiej

Nie umarli ekshumowani,
Wyrwani ze swych płytkich grobów,
Odarci z życia.
— patron Lynchcar, 7:44 Burzy.

Masz ochotę na bryłkowca?

Za nic w świecie, wolę browca,
Bo nie lubię jeść bryłkowca.

Może zjadłbyś na dywanie?
Jeśli nie zjesz, dam ci lanie!

Jeść nie będę na dywanie,
Co do lania, to gadanie.

Może łykniesz więc ze dzbana?
Stoi tutaj, gdzie jest ściana!

Nie wypiję nic ze dzbana,
Prędzej gada zjem już z rana.

Może z pluskwą zjesz, dla smaku?
Połkniesz wspólnie z kimś, biedaku?

Nie zjem z pluskwą i dla smaku,
Nie podzielę się, bydlaku.
Nie chcę lania,
Ni dywanu,
Nie chcę dzbana.
Co jest panu?
Czy coś panu dziś dolega?
O co chodzi? O co biega?

Jedz bryłkowce w tej tu dziurze,
I przeżuwaj, bo są duże.

Dość mam tego, panie drogi!
Złaz pan na dół, tam, pod nogi.
Nie zapomnij o dywanie i o ulubionym dzbanie.
— patron Suess, 2:12 Chwaty.

Nigdy się nie poddawaj,
Może i krasnoludzka krew letnia jest, nie gorąca,
Ale równie ważna jak ruda.
— patron Lynchcar, 7:48 Burzy.
   
Był sobie raz górnik, co dobywał lyrium,
A twarz miał pechowiec jak krocze.
Jego też dopadli umarli,
Nic nie mógł zrobić.
Z taką twarzą był pewnym kandydatem.
— pisarz Carlol z rodu Yonoch, 9:11 Smoka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz