sobota, 26 stycznia 2013

Pierwsza Plaga: rozdział trzeci

Świat w czasach pierwszej Plagi różnił się od tego, jaki znamy dzisiaj. Poza cywilizowanymi terenami rządzonymi przez Imperium ludzie jako rasa byli w przeważającej mierze rozproszonymi barbarzyńcami podzielonymi na klany i plemiona walczące między sobą o zasoby. W tym samym czasie, głęboko pod potężnymi łańcuchami górskimi Thedas, rozkwitała krasnoludzka kultura tak zorganizowana i rozwinięta, że w porównaniu z nią nasza mogłaby wydawać się szczytem prymitywizmu.
Gdy mroczne pomioty wyległy ze swych podziemnych kryjówek na powierzchnię, rodzaj ludzki najpierw się cofnął, by następnie ruszyć do kontrataku. Armie Tevinteru próbowały stawić czoło niezliczonym wynaturzonym istotom i koszmarnej zgniliźnie ziemi, która je otaczała, ale nie mogły być jednocześnie wszędzie tam, gdzie było to niezbędne. Ludzka historia wspomina pierwszą Plagę jako czas straszliwego spustoszenia i są to opowieści zgodne z prawdą, ale w swej arogancji często zapominamy o cenie, jaką w tym samym czasie płaciły w swych odizolowanych górskich królestwach krasnoludy.
Krasnoludy musiały stawić czoła dużo potężniejszym hordom mrocznych pomiotów niż te, z którymi mieli do czynienia ludzie. Pomimo siły i technologii, jaką dysponowały krasnoludy, okrutne pomioty przedarły się przez ich linie obronne, najpierw niszcząc leżące dalej thaigi, a następnie przejmując kontrolę nad całymi krasnoludzkimi królestwami. Wyobraźcie sobie: cała cywilizacja zniszczona w ciągu paru dziesięcioleci. W porównaniu z praktycznie całkowitą zagładą, jaka stała się udziałem krasnoludów, to, co my, ludzie, nazywamy pierwszą Plagą, wydawać się musiało mało istotnym starciem. W walce z mrocznymi pomiotami to właśnie krasnoludy zawsze brały na siebie główny ciężar walki i ponosiły największe straty.
W końcu cztery krasnoludzkie królestwa połączyły swe siły i ruszyły do kontrataku. Ta współpraca je ocaliła, ale dla innych było już za późno. Mroczne pomioty opanowały Głębokie Ścieżki, system rozległych podziemnych korytarzy łączących ze sobą krasnoludzkie ziemie w całym Thedas. Dzięki temu mroczne pomioty mogły teraz atakować w dowolnym miejscu na powierzchni.
Ludzkość nie była po prostu przygotowana na taki atak. Jasnym się stało, że sposób walki, jaki znaliśmy, w tej sytuacji na nic by się nie zdał. Musieliśmy poszukać nowego.
I wtedy pojawiło się nasze zbawienie: narodziła się Szara Straż.

— fragment Opowieści o zniszczeniu Thedas, autorstwa brata Genitivusa, uczonego Zakonu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz