sobota, 26 stycznia 2013

Pochwała skromnego bryłkowca

Podałem raz pewnemu człowiekowi bryłkowca, ten zaś stwierdził, że czuł się tak, jakby miał do czynienia z jakimś koszmarnym połączeniem wieprzowiny z mięsem z zająca. Tak go ta myśl poruszyła, że nie chciał dojeść potrawy i zadowolił się suchym chlebem.
Dowodzi to oczywiście tego, że powierzchniowcy – ludzie i nie tylko – nic a nic nie znają się na jedzeniu. Bryłkowiec to bez najmniejszych wątpliwości najsmaczniejsze zwierzę, jakie miałem okazję smakować. Tylko trupowi ślinka by nie pociekła na samą myśl o delikatnym kawałku pieczonego bryłkowca w ustach. Patron Varen – mimo że jego ród podupadł – zawsze pamiętany będzie jako odkrywca cudownego smaku mięsa bryłkowca. Przyznać należy, że do odkrycia tego doszło wskutek desperacji, gdy Varen oddzielił się od swego legionu i przez tydzień błąkał się po Głębokich Ścieżkach, ale nie będziemy przecież zwracać uwagi na takie drobnostki.
Podczas gdy naleśniki z mięsem bryłkowca oraz paluszki z bryłkowca (moje dzieci je uwielbiają) są najczęściej spotykanymi daniami z bryłkowca, można go także podawać w inne interesujące i eleganckie sposoby. Król Ansgar Aeducan przepadał za bryłkowcami przypiekanymi na gorącej metalowej blasze, a następnie w piekarniku – podawanymi w kremowym sosie z dodatkiem grzybów głębinowych. Używając grzybków z Głębokich Ścieżek należy zachować ostrożność, gdyż i często się zdarza, że wyrastają w pobliżu ciał zabitych pomiotów. Mówi się, że to stąd bierze się ich wyjątkowy smak i odurzający zapach, ale oznacza to także, że gdy się z nimi przesadzi, może się to skończyć dziwnymi chorobami głowy.

— fragment Pochwały skromnego bryłkowca, autorstwa Bragana Tolbana, kucharza rodu Aeducanów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz