sobota, 26 stycznia 2013

Śmierć templariusza

Sucha, pylista ziemia pochłania słone krople spadające na jej powierzchnię. Malutki insekt zatrzymuje się, wyczuwając wibracje, by po chwili popędzić dalej, pozostawiając za sobą niewidzialnego wroga. Gdy krople spadają, mroczne okręgi łączą się ze sobą, stając się lustrem dla tego, kto je stworzył.
Pierwotne uczucia żądzy krwi oraz smutku zlewają się ze sobą, tworząc zabójczy koktajl, który jest w stanie złamać najsilniejszego spośród ludzi. Gdy władzę przejmuje siła, decydujące znaczenie ma duch, nie ramię czy bijące w piersi serce. Tylko najmądrzejsi zwracają się ku Niemu, by uwolnić umysł od wszechogarniającego szaleństwa. Uwodzicielskie głosy szepczą obietnice chwały czekającej na końcu ścieżki ciała, przynosząc śmierć dużo gorszą niż ta od rozgrzanego ołowiu bądź stali. Te bezpodstawne, puste obietnice odbijać się będą echem po wsze czasy.
Żyjąc wygodnie pośród rzeczy materialnych, łatwo opacznie zrozumieć prawdziwe znaczenie nieposkromionej nienawiści. Błędnie zrozumieć znaczenie potęgi, jaką daje walka przeciwko czystym, niezmiennym przekonaniom, przeciwko wrogom, którzy słuchają wyłącznie głosu swej duszy. Nieposkromiona nienawiść. Poddająca się wpływom, a więc oderwana od niewinności. Nieusuwalna, głęboka blizna.
Deszcz, teraz już czerwony, jest ceną za czyny dawno już popełnione. Wsiąka w ziemię, a umysł działa coraz wolniej. Jak znalazł się, on sam, w tej sytuacji? Umysł odpływa, by odnaleźć pozostające gdzieś dalej wspomnienie prawdziwej niewinności. Dla wojny narodził się tak, jak noworodek przychodzi na świat, nieświadom koszmarów i światła Stwórcy, które go ocali.
Z góry dochodzi dźwięk przesuwającego się po skórze metalu. Od chwili swych narodzin, aż do ostatniego tchu, który przyjdzie mu wkrótce wydać, jego umysł przetwarzał i analizował zdobywaną wiedzę i doświadczenia. Myślał o sobie, że jest mądry, to prawda, ale tylko najbardziej pokorni umieją przyznać, że wiedzą niewiele. Uprzedzenia, rozważania i fałszywe preteksty znikają, a zamiast nich pojawia się dźwięk tnącej stali i w końcu dla jego duszy – gotowej tak jak oczy, suche już i w tej ostatniej chwili w pełni świadome – spełnia się obietnica Stwórcy w najczystszej swej postaci.

— ze Śmierci templariusza, autorstwa sir Andrew, rycerza Andrasty i archiwisty templariuszy, 9:4 Smoka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz