piątek, 25 stycznia 2013

Stwórca

Nie istniały słowa
Na niebo, ziemię, morze i wiatr.
Istniała tylko cisza.
Wtedy rozległ się głos Stwórcy,
Pierwsze Słowo,
A jego Słowo stało się wszystkim, co możliwe:
Marzeniem i pomysłem, nadzieją i strachem,
Nieskończoną możliwością.
I z niego stworzył on swych pierworodnych.
I rzekł do nich:
Tworzę was na swój obraz i podobieństwo,
Daję wam we władanie
Wszystko, co istnieje.
Wszystko będzie posłuszne
Waszej woli.

Następnie w sercu niebios
Powołał do istnienia
Miasto o wieżach ze złota,
Ulicach z muzyką zamiast bruku
I proporcami łopoczącymi bez wiatru.
Tam zamieszkał, czekając,
Aż ujrzy cuda,
Których dokonają jego dzieci.

Dzieci Stwórcy zebrały się
Przed jego złotym tronem
I śpiewały nieustające hymny pochwalne.
Lecz ich pieśni
Były pieśniami bruku.
Lśniły złotym światłem
Odbitym od tronu Stwórcy.
Podtrzymywały proporce
Swobodnie powiewające.
I zadrżała Pustka, gdy odezwał się Stwórca w te słowa:
Na własne podobieństwo wykułem swych pierworodnych.
Otrzymaliście władzę nad wszystkim, co istnieje,
Z waszej woli dzieje się wszystko,
Mimo to nic nie robicie.
Królestwo, które wam dałem,
Bezkształtne jest i ciągle się zmienia.

I wiedział Stwórca, że popełnił błąd.
Odwrócił się zatem od swych dzieci
I zabrał z Pustki
Fragment jej żyjącego tworzywa.
I umieściwszy go wśród Duchów, rzekł do niego:
Oto, co ustanawiam:
Każda rzecz ma swoje przeciwieństwo:
Dla ziemi – niebo,
Dla zimy – lato,
Dla ciemności – światło.
Z mojej tylko woli równowagę tę zaburzyć można,
A światu dać nowe życie.

I świat nie był już zmienny i bezkształtny,
Lecz stały i niewzruszony,
Miał już Słowa na niebo, ziemię, morze i wiatr.
Na koniec Stwórca uczynił
Z żyjącego świata
Ludzi, niezmiennych jak materia ziemi,
O duszach z marzeń, pomysłów, nadziei i strachu,
Z nieskończonych możliwości.

I rzekł Stwórca:
Wam, moje drogie dzieci, daję dar ten:
W twym sercu płonąć będzie
Nieugaszony płomień,
Wszystko pochłaniający, nienasycony.
Z Pustki was stworzyłem
I do Pustki wracać będziecie
Każdej nocy w snach,
Żebyście zawsze mogli o mnie pamiętać.

I Stwórca zamknął bramy
Złotego Miasta,
Gdzie czekał,
Aż ujrzy cuda,
Których dokonają jego dzieci.

Księga Trenów, 5:1 – 8.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz