poniedziałek, 31 marca 2014

***

Sto lat, sto lat...

Mija już chyba piąty rok, od kiedy historia istnieje. Jak widzicie jednak, już jej nie piszę. Na pewno niezbyt, cóż, często. Wiecie, jak to jest.
Można się albo zmuszać, albo robić coś z radością.
Ponieważ nie jestem osobą, która żyje w sposób jej nieodpowiadający, macie już swoją odpowiedź. Nie mówię jednak, że oto macie przed sobą obchodzącego piąte urodziny trupa. Są momenty, kiedy chcę coś napisać do mojej Strażniczki. Ale wiecie, co mnie powstrzymuje?
Myśl, że macie wymagania. Że jeśli napiszę, a potem zamilknę, znów będzie złość, będą wyrzuty i próby zmuszenia mnie do pisania.
Ja nie będę pisać, jeśli nie zechcę. Przygotowuję trzecią powieść, piszę jej następne części, zajęłam się nowymi ambitnymi projektami. To są rzeczy warte do zmuszania się, gdy łapie mnie leń. Nie Strażniczka, przykro mi. Kocham ją, ale nasza przygoda kończy się na blogu, a ja chcę wychodzić dalej.
Powiem zatem tak. Jak zechcę, napiszę. Jak nie zechcę, nie napiszę.
A wszyscy, którzy zamierzają mnie przekonywać, że muszę inaczej... cóż.
Pocałujcie się w dupę.

33 komentarze:

  1. Dobra, pojechałaś po bandzie, wydaje mi się że nie wszyscy na TAKIE pożegnanie zasłużyli, bo nawet jeśli ktoś Cię próbował zmuszać do pisania, to są również osoby które tylko zaglądały czekając i milcząc ze świadomością, że masz także inne rzeczy do roboty. Osobiście nie dziękuję za taką formę.. (Antivanczyk)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież ten post NIE BYŁ pożegnaniem. That's the point. Stoi jak byk, że miewam ochotę na historię. Stoi też jak byk, dlaczego się zniechęcałam.
      Post jest zabezpieczeniem przed osobami, które zwyczajnie właziły mi bez powodu na głowę i myślały, że mogą mną rządzić. Ja naprawdę jestem cierpliwa i pokorna w pisaniu, ale po prostu dano mi się we znaki.
      Jak tylko znajdę czas i chęci na pewno coś napiszę. Jeśli jednak poczułaś się mną urażona i obrażona, i ogółem foch, bo jestem zdenerwowana na niektórych asów, no to przykro mi.

      Usuń
    2. Ja się nie focham xd Po prostu wrzuciłaś taką krótką adnotację zwracając się do wszystkich. Poczułam się wrzucona z tymi wymagającymi do jednego wora ;_; sama zaczynam pisać, ale tym razem nie do DA tylko Mass Effect (tak, szok), też na blogspocie i wiem że są tacy, co chcą zaraz i już więcej. Nie umiem tego nazwać dlaczego mnie to tak dźgnęło w serducho. Nic do Ciebie nie mam (no bo czemu, napisałaś kawał dobrego fanfika) i rozumiem tą decyzję, po prostu sama forma sprawiła, że poczułam się jakoś.. dziwnie. Tyle ;) A pożegnanie w komentarzu wyżej padło bo tak się napisało no xD Przepraszam ;_;

      Usuń
    3. No to dziwnie to przeczytałaś, skoro tak się poczułaś xD Do wszystkich to była wzmianka o tym, że ja sobie będę pisać, jeno powoli.
      ...jaką decyzję, omg. Przecież ja już chyba czwarty raz tu piszę, że ja nie rzucam w diabły, tylko świadomie i z premedytacją zwalniam tempo.
      ZWALNIAM TEMPO = napiszę, jak będę miała ochotę, nie z powodu goniących terminów.
      Jaśniej już chyba nie umiem ._.

      Usuń
    4. omg, nienawidze odpowiadac z telefonu, ale dobra, podejscie numer 3 bo nie chce mi wyslac.
      zle sie wyrazilam xd chodzilo mi o decyzje odsuniecia szarej na dalszy plan. wszystko ma swoje priorytety i ja to kumam. sama mam teraz mature lada dzien i moja komandor musze opuscic chwilowo. z reszta co ja ci tu bede spamic, jak nie masz nic przeciwko i gg masz aktualne, to tam bym uderzyla :) posiadam bo kiedys pytalam czy wracasz na szara :D a zabieralas sie wtedy za przeniesienie bloga z onetu. no.

      Usuń
  2. Pfff, tyle Ci powiem. I tak Strażniczkę będę w linkach trzymać, bo to kawał historii jest, sentyment mam ogromny, bo ja przez to opcio w Dragon Age'a grać zaczęłam i nie żałuję, trup czy nie, nieważne. I myślę, że naprawdę nie ma się co przejmować ludźmi i ich roszczeniową postawą - Twój tekst, zrobisz z nim co zechcesz i nikomu nic do tego. (Swoją drogą zawsze mnie śmieszyli ludzie, którym najwyraźniej się wydaje, że jak człowiek na blogu opcio pisze, to nie ma w życiu nic innego do roboty, jak tylko pisać to jedno konkretne opcio na blogaska przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ups, życie tak nie działa, smuteczek.) W każdym razie fanficzkiem świata nie zawojujesz, jaki by on nie był, więc to powinno być oczywiste, zrozumiałe i w ogóle, że się będziesz w pierwszej kolejności skupiać na rzeczach ważniejszych. I tak długo wytrzymałaś, cholero jedna. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wytrzymam jeszcze dłużej, jeden rozdział na rok zamierzam publikować przynajmniej xD Tylko musiałam wyjaśnić sobie tę sprawę, bo mnie to blokowało przy pisaniu, ta myśl, że zaraz znowu zacznie się włażenie na głowę. A tak - mogę na spokojnie pisać albo nie pisać.
      Tylko najpierw poprawię poprzednie rozdziały, bo wołają o pomstę do nieba i wstyd!, po prostu wstyd xD Jak poprawię, to spróbuję ogarnąć życie i skrobnąć kolejny rozdzialik.

      Usuń
  3. Mam pewien zasadniczy problem: nie sięgnę, żeby pocałować się w dupę. Co teraz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Cię, Natalia. <3
    xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mina, jak zobaczyłam tego komcia xD Warta wszystkich pieniędzy.
      Cieszę się, że mnie kochasz, to bardzo budujące. Do przyszłego roku chcę jeszcze kodeks posprzątać, ale ciągle piszę rozdzialiki. Mam już 9 następnych :3

      Usuń
    2. A ja się cieszę, że się cieszysz. ^^ I nie mogę się doczekać.
      BTW, jak tam Inkwizycja? Zanim ja się swojej dorobię, to mnie koniec świata zastanie. :P

      Usuń
    3. Dobrze idzie, zrobiłam chyba zapas na rok publikowania xD
      Inkwizycja już zaliczona, że tak powiem. Jest... bardzo dobrze. Nie wybitnie, bo parę rzeczy jest takich... smutnych, że tak powiem, ale wiele mnie bardzo cieszyło. I questy fabularne za każdym razem sprawiały, że krzyczałam przed monitorem, więc xD No i Cullen <3 Yes please.

      Usuń
    4. Ciągle powtarzam, że jesteś moją idolką. :D
      E, Cullen jest mi obojętny. Chyba że w tej części dostał jakiegoś superzajebistego boosta do osobowości czy coś - ocenię jak zagram. :D Ale to pewnie dopiero po nowym roku. Boli strasznie... xD

      Usuń
    5. No, ale czasami nie robię nic przez rok xD
      Cullen jest cudowny. Uroczy bardzo. Aczkolwiek powiem ci, że z tych postaci, które dostajemy, to doradcy (Cullen, Leliana, Josephine) oraz Varrik, Kasandra i Dorian mieli dla mnie jakieś znaczenie. W sensie, że ich pokochałam bardzo mocno. I Cullen jest słodki xD Sama doceniłam go dopiero w tej części.

      Usuń
    6. No. Ale jak już robisz, to robisz tak, że mózg w poprzek staje. xD
      A, Varrika to ja szczerze uwielbiam i nie sądzę, żeby to się mogło zmienić. Ech, wszystkie fajne premiery zawsze wtedy, kiedy jestem spłukana. xD

      Usuń
    7. Jeśli lubiłaś Alistaira, polubisz Cullena. Cullen jest uroczy w podobny sposób, ale bardziej ogarnięty xD I ciut skryty. A jeśli nie, no to ten. I tak go kocham xDD
      Oj tam. Po prostu to się łatwo pisze, tak lekko. Dwa rozdziały dziennie umiem stworzyć.

      Usuń
    8. Alistair był ok. Nie wielbię go jakoś wyjątkowo, ale lubię po prostu. :) Szczerze mówiąc, przed premierą jakoś najbardziej byłam ciekawa Sery i Josephine. No i Morrigan - bo ja tę wredną wiedźmę z całego serduszka w Originsie kochałam, jak mi ją tu zepsuli, to będę bardzo zawiedziona. ^^
      Dwa rozdziały dziennie! Jak ja jeden przez miesiąc potrafię pisać, a i to jest optymistyczna wersja. xD

      Usuń
    9. No ja Alistaira kochałam, ale cii xD W każdym DA mam taką swoją miłość. Na szczęście 3/4 zachwytów podziela Denko, to łatwiej fangirlować, nie denerwując rozmówcy.
      Sera jest... ugh. Nie podpasowała mi w ogóle. Denerwuje mnie i jest dość obleśna. I wydaje się głupia. W sensie, bardzo... krótkowzroczna. Niemniej, Josephine jest kochana <3 Bardzo urocza. Lubię ją. Morrigan jest ok, według mnie nie zepsuli. Trochę tylko... dojrzalsza? Tak, to dobre słowo.
      Nie no, do Granic czy Legendy to dłużej schodzi. Ale Szara? Szast-prast, rozdzialik. Wczoraj śmignęłam dwa chyba. Dzisiaj będzie raczej jeden, ale długi xD

      Usuń
    10. Haha, też tak mam! Tylko że niestety nie bardzo mam się tym z kim podzielić. xD
      To mnie się raczej nie zdarza, żeby mi ktoś kompletnie nie podpasował. Znaczy się, są takie postacie, które uwielbiam, i takie, które są mi obojętne, ale żebym którejś zupełnie nie polubiła, to się jeszcze w Dragon Age'u nie zdarzyło. :)
      I tak podziwiam. A znając Ciebie i ilość znaków, którą Ty nazywasz rozdziałem, to i tak musisz mieć niezłe tempo pisania. xD Aż boję się myśleć, co dla Ciebie oznacza "długi rozdział". :D

      Usuń
    11. Jak chcesz, możesz ze mną! Podobno jestem w tym dobra xD A nawet umiem doradzić, jeśli chodzi o pisanie.
      No mnie też się tak nie zdarzyło w DA nigdy. W DAI... mam wrażenie, że po prostu trzeba się mocno postarać, żeby poznać te postaci. Muszę się lepiej postarać przy drugim przejściu, to może mnie przekonają. Ale w Serę szczerze wątpię xD
      A to różnie, ale na Szarą staram się pisać około ośmiu stron. Ten, o którym mówiłam w tamtym komciu, miał ostatecznie szesnaście stron xD Cholerne walki. A teraz od paru dni mam fazę na krótkie teksty z Inkwizycji. Trochę zgwałciłam kanon i dobrze mi z tym. Muszę się zabrać za kolejną Szarą, ech xD

      Usuń
    12. Uważaj, co proponujesz! Bo jeszcze zrobię z Ciebie moją prywatną betę, podręczny motywator do pisania i powiernika fangirlowych żali i euforii. xD
      Hej, nikt przecież nie mówi, że absolutnie musisz wszystkich polubić. Chociaż ja na przykład mam tak, że czasem jakiejś postaci nie polubię, ale jak zagram drugi, trzeci, czwarty raz, to jakoś zaczynam ją doceniać. Miałam tak z Ashley z Mass Effecta. I z Aveline - przeszłam od "meh, whatever" do "KOCHAM TĘ KOBIETĘ!" w ciągu, bo ja wiem, dwóch tygodni. :D
      KRÓTKIE TEKSTY Z INKWIZYCJI. I to Twoje. Wow, czytałabym. Pal licho spoilery, ja się spoilerów nie boję, totalnie czytałabym. :D

      Usuń
    13. Ej, ale ja to lubię. Serio. Mogę być betą <3 Ja chcę tak kiedyś zarabiać na życie w jakimś wydawnictwie, ja się dobrze bawię, sprawdzając ludziom błędy! No i podobno umiem motywować. Sen Chu mnie uwielbia, bo ciągle suszę jej głowę i tylko jest: "Izaaa, a wiesz, ja już mam dwadzieścia rozdziałów zapasu... i kończę następny... a ty nic nie robisz, pałko...". I aż zaczęła znowu pisać xD A na powiernika żali też się chyba nadaję, Denko nie narzeka!
      No to w DA2 ja bardzo szybko wszystkich polubiłam, Avelinę kochałam od początku. Może dlatego, że sama jestem babochłopem xD Niemniej, w DAI będę musiała się wysilić, żeby poznać towarzyszy. Mam tę swoją szóstkę, prawie siódemkę, teraz trzeba dać nieco szansy innym. ECH.
      Ale, wstyd się przyznać, to jakieś romantyczne bzdety są. Bo ja chcę to pisać w przyszłości legitymacyjnie jak Szarą, tyle że mnie nosi, więc piszę głupie scenki tru lofa, bo uwielbiam moją Kevę. Keva jest jedyna xD

      Usuń
    14. Dobra. To się zgłoszę, jak zacznę pisać coś dłuższego. Bo na razie to ja piszę, ale plany, bardzo, bardzo szczegółowe plany, bo w końcu z żadnym projektem nie ruszę, jak go sobie tak dokładnie nie zaplanuję. xD Poza tym, że wciąż jestem na etapie dopracowywania szczegółów uniwersum... To żem se wymyśliła świat, niech mnie gęś kopnie. :D
      Kurczę no, a ja ciągle próbuję nadrobić opcia Izy i ciągle jestem z tym w lesie...
      Hej, hej, Aveline nie jest babochłopem! Aveline jest... silną, stanowczą kobietą, która nie ma czasu na pierdoły. xD Ale tak poważnie, polubiłam ją strasznie, jak zauważyłam, ile między nami jest podobieństw. Z drugiej strony na podobnej zasadzie kocham Isabelę i Merrill. W ogóle dziewczyny w DA2 są fantastyczne, to chyba moje ulubione postacie kobiece z gier, serio. :)
      E tam, każdy przez to przechodził, bo takie scenki się pisze najłatwiej, można je sobie ot tak wyrwać z kontekstu i też dadzą radę, a jak człowieka nosi, żeby napisać COKOLWIEK, to i trochę ociekających romantycznością pierdółek się nada.
      Aż mnie korci zapytać, kto jest tym tru loffem. ^^

      Usuń
    15. Jestem do dyspozycji, serio. Dla przyjaciół zawsze znajdę czas, żeby poprawić im błędy :3 I bardzo dobrze, że planujesz szczegółowo. Mnie taki problem dopada, ilekroć pomyślę o Granicach - ogarnąć mnogość wątków w drugim tomie to jest karkołomne zadanie... Ale fajnie, że masz tak złożony świat. Moim najbardziej złożonym światem jest Lostar, ale podejrzewam, że nawet się nie umywa xD
      Mniej masz do czytania na Historiach. No i z tego, co wiem, kończy jej się zapas rozdziałów na Wojnę. Krzyczę, żeby pisała szybciej, ale nie zawsze mam siłę przebicia xD
      I za to ją kocham <3 Jest uroczo niezdarna, do bólu logiczna, bardzo lojalna... Nie no, chciałabym mieć taką przyjaciółkę, generalnie. Merrill mnie rozpieprza, aczkolwiek z Cirri nigdy się nie polubiły. W sensie, Cirri ją lubi, ale bez wzajemności. Well, fuck xD A Isabela zawsze była moim towarzyszem, winc. Isabela forevahr.
      Denko twierdzi, że to się da czytać i nawet jest przyjemne. A ja wiem, że nie umiem w romanse (lepiej wychodzą mi tortury), więc traktuję to jako taką wprawkę. W końcu skończą mi się pomysły spoza kanonu i dam sobie siana, ale póki co... xD
      No jak to, jeszcze nie wiesz? xD Zważając na to, jakie opcje romansowe mamy... well. Ale przy gwałceniu kanonu skupiam się na czymś innym. I fokle. Ach, tyle jeszcze zostało, aż napiszę Inkwizycję... xD

      Usuń
    16. Ano, ja bez planu nie umiem, bo ja muszę wiedzieć dokładnie, co chcę napisać, żeby w ogóle zacząć pisać. I w sumie dlatego nadal jeszcze z tym wszystkim nie ruszyłam - bo ciągle mi coś nie gra, ciągle brakuje niektórych szczegółów, ciągle coś... Moje postaci nie muszą wiedzieć wszystkiego o świecie, w którym żyją, ale ja ten świat muszę znać bezbłędnie. :D
      W sumie to nie wiem, czy Lostar się umywa, czy nie. Ty masz opracowane pewne szczegóły, których ja nie mam, i na odwrót, bo ja na przykład mam magię tak skomplikowaną, że jak patrzę na ten rysunek, co go sobie zrobiłam, żeby to umysłem ogarnąć, to mam ochotę się upić. xD Poza tym złapałam się za głowę, jak się zorientowałam, że zaczęłam opracowywać najpopularniejsze trunki i typowe ceremonie pogrzebowe w różnych rejonach świata. Ratujcie... :D
      Ha, a właśnie Historie sobie zostawiam na potem, bo to na podstawie gry, którą bardzo lubię i w którą sobie nawet okresowo pogrywam, więc się z grubsza spodziewam, czego oczekiwać. Poza tym jak już zaczęłam Wojnę, to ją skończę może. :P
      O tak, też bym taką chciała. Nie żeby te moje przyjaciółki jakieś wybrakowane były, ale taka rozsądna, prosta i lojalna Aveline czasem by mi się przydała. Merrill jest trochę do mnie podobna - w sensie, jest troszkę nieśmiała, kompletnie nie wie, jak się wśród ludzi zachować, a jak się denerwuje, to gada głupoty. A Isabela to taka trochę żeńska wersja mojego przyjaciela. xD Ale poza tym strasznie lubię jej figlarność i poczucie własnej wartości. :)
      Na czymś trzeba trenować! A Bogu ducha winne postacie z gier nadają się do tego najlepiej. Ale znam ten ból - też nie umiem w romanse. W ogóle ja takich scen nie lubię pisać, bo albo mi wychodzą cukierkowo do porzygu, albo się zaś z tego wylewają hektolitry angstu - i tak źle, i tak niedobrze. I mam taki brzydki zwyczaj, że często wątki romantyczne zostawiam w sferze nieodmówień, bo tak bezpieczniej. :D
      Tak, wiem, że Cullen, ale musiałam. xD Kanon wiele wytrzyma, tak że wiesz... :D

      Usuń
    17. Ja nie planuję bardzo szczegółowo, raczej tak... muszę zapisać sobie to, co koniecznie będzie w rozdziale, a do tego dorzucam jakieś pierdółki od siebie, jak mam pomysł. Jak nie mam, to się nie zmuszam. Ale słyszałam, że z powodu planu to nie mam żadnej radości z pisania. Ludzie są dziwne xD
      Lol, no właśnie nie sądzę, bym miała coś, czego ty nie masz xD Aczkolwiek ceremonie pogrzebowe na podstawie regionów też mam! I sposoby odwiedzania cmentarzy xD Ja wychodzę z założenia, że skomplikowaność nie jest dobra. Bo jak nie umiem się obudzić w środku nocy i zrozumieć własnych pomysłów, to lipa. Więc moja magia bardzo prosta jest, jak dla debila. Od debila xDD
      No tak. Ma to sens. No to kończ, kończ Wojnę, ja będę Sen Chu gonić, coby pisała regularnie, żeby mi na laurach nie osiadła.
      Tam w DA2 każda postać była inna. To było fajne. Z tymi postaciami w DAI, które poznałam, też tak jest xD Ale nie zakumplowałam się z wieloma. I Solas mnie wkurwia, och, jak bardzo on mnie wkurwia. Podziwiam ludzi, którzy go wzięli na romans - pal licho wygląd, ale jego zachowanie... ech xD
      Tak, dokładnie. Wydaje mi się, że piszę albo drętwo, albo za słodko. I nikt mi nigdy nie mówi szczerze, jak wyszło, więc tkwię w niewiedzy xD Niemniej, cisnę te tekściki, różne scenki i fokle. Trochę dramy, trochę tego, trochę tamtego, a potem ślę Denku do czytania. Uznałyśmy, że póki fangirlujemy między sobą, nie krzywdzimy świata xD
      Oh well. Ma zbyt słodki uśmiech i umie śpiewać, no kurwa xD Ale zdecydowanie nie zaliczam się do tych dzikich fanek Cullena, jak mówiłam, nie rozumiem jego fenomenu. Grałam czarodziejką w DAO, ale meh xD W Inkwizycji za to faktycznie jest spoko.
      No, Denko generalnie mówi, że ten gwałt wcale nie był gwałtem, ale sama nie wiem. Niemniej warto było to napisać dla jej reakcji xD

      Usuń
    18. Ja mam ten problem, że jak sobie pozwolę na dorzucanie do rozdziału zbyt wielu pierdółek w locie, to się najczęściej na tych pierdółkach zafiksuję i przejść nie mogę do właściwej treści. No to sobie wolę wszystko jak najlepiej zaplanować, żebym na te pierdółki i inne zbaczanie z tematu miała jak najmniej miejsca. :P Ja nie pojmuję nawet, jak w ogóle można cokolwiek napisać bez planu. Bo po pierwsze to ja muszę wiedzieć, o czym chcę pisać, żeby móc w ogóle zacząć; a po drugie, jak się szczegóły fabuły wymyśla w trakcie pisania, to się potem ma tekst najeżony błędami logicznymi, z mocno zachwianym ciągiem przyczynowo-skutkowym, powpieprzanymi na spontana wątkami, których obecności nijak nic nie usprawiedliwia, i tak dalej, i tak dalej - słowem: katastrofa. No, może przesadzam, ale generalnie dużo trudniej jest taki tekst ogarnąć. Zresztą, ja mam z pisania dużo większą frajdę jak widzę, że mi to pisanie wychodzi jak powinno, zgodnie z planem i z moim wyobrażeniem o tym, co piszę. I tak dalej, i tak dalej, wystarczy, bo ten mój wywód jeszcze bardziej pogmatwam.
      Haha, masz na przykład znacznie bogatszą faunę. xD Nie no, moja magia też jest bardzo prosta, jak się jej po prostu używa, a nie próbuje zrozumieć. Sobie ubzdurałam takie uniwersum, w którym magia jest ciągle w trakcie badań i ludzie w tym świecie sami jeszcze niewiele o niej wiedzą. Ale ja wiem, muahahaha. I mam już nawet z grubsza zaplanowane pewne naukowe spory i badania, jakie się tutaj przeprowadzało i będzie przeprowadzać, żeby tę magię zrozumieć. Tralala, czuję się trochę jak szalony naukowiec. xD
      No, o Inkwizycji niewiele mogę powiedzieć, ale ja co do innych gier - no, ja za to właśnie lubię Bioware, że strasznie fajne postaci mają. Bardzo różne i dobrze napisane. Dlatego też do DAI jestem raczej pozytywnie nastawiona. :)
      Ćwiczenie czyni miszcza! Czy jakoś tak... ;) Też mnie kiedyś nosiło, żeby trochę fluffu popisać, ale jakoś się powstrzymałam - może i dobrze, świat mógłby tego nie wytrzymać. xD
      No fakt, słodkiego uśmiechu to mu nie można odmówić. Dziką fanką raczej nie zostanę, ale nie skreślam gościa, mam do Bioware'u zaufanie i skoro dali mu wreszcie większą rolę, to widocznie jest w tym sens. :D (Swoją drogą, ja w DAO grałam... chyba wszystkim. Serio. Mam nawet do dzisiaj kilka imiennych postaci, razem z zestawem cech charakterystycznych i historią wyborów podejmowanych w trakcie gry. xD)
      Aż żałuję, że nie miałam okazji tego czytać. :D

      Usuń
    19. Pisałam odpowiedź, skasowała się. Fuck this shit.
      Nie no, to mnie się jakoś udaje powstrzymać rozmowy, zanim dojdą do stu stron A4. Raczej piszę takie drobne, urocze scenki sytuacyjne, tak jakby fillery, ale nie w takim animcowym znaczeniu. Przychodzą do mnie w momencie pisania zwykle jako pełnoplastyczne fragmenty, więc mogę je wcisnąć, żeby ubarwić rozdział ^^ No i pamiętam, że to, co jest w planie, musi się znaleźć w rozdziale.
      Ja tak kiedyś pisałam – to jest katastrofa. Co gorsza, nikt nigdy mi nie powiedział, że tak się nie powinno pisać i że należy tworzyć plan. Sama musiałam do tego dojść :c Zajęło mi to sporo czasu. Miałam taką powieść, typowe nastolatkowe fantasy, którą zaczynałam od nowa sześciokrotnie, bo nie mogłam sobie poradzić z tragicznym zagmatwaniem wątków oraz fabuły. Ileż ona przemian przeszła… i nigdy jej nie skończyłam. Generalnie jako całość była mocno toksyczna xD Tylko fragmenty/motywy nadawałyby się do recyclingu. Groch z kapustą, ugh. Całe szczęście, że to nigdy nie powstało.
      …nie denerwuj mnie xD Nie wiem, co mnie podkusiło i jakim cudem tyle z siebie wydusiłam. Co gorsza, to nawet nie jest koniec, bo są jeszcze gatunki, które żyją konkretnie w danym regionie i nigdzie indziej. Argh. Co ja sobie myślałam, kiedy to ogarniałam…
      Jej, ja mam tak samo! Na ten moment ludzie wiedzą tylko, że magię można klasyfikować w poziomy, że są potężni Przeklęci i że oni żrą ludzi. A są przecież jeszcze białowłosi, są esencje magii, jest starożytna magia, prądy magiczne, Wielkie Wybuchy, zaginiony żywioł… huehuehue. I to wszystko do odkrycia oraz opracowania. Może powinnyśmy założyć wspólne laboratorium szalonych naukowców? xD
      No, właśnie wiem, że fajne zawsze mają. Po prostu muszę im dać szansę. Ale nie sądzę, bym polubiła Solasa. Cytując Denko – nie można ufać dwóm typom ludzi, łysym i rudym. Rudym, bo wpierdalają dusze, a łysym, bo mogli być rudzi. Solas, I’m judging you.
      Mnie udało się popełnić kilka bardzo złych scenek i jestem z nich dumna. Na szczęście Inkwizytorka zawsze ratuje sytuację, regularnie spadając ze schodów. Biedna Dalijka, nie mieli w domu schodów.
      Ja też grałam wszystkimi początkami, kilkoma zabrnęłam daleko, ale jednak… bardzo łatwo przywiązuję się do kreowanego przez siebie kanonu xD No i ostatecznie przechodzę grę milion razy w ten sam sposób. To się nazywa wierność, albo coś.
      Jak nic mi nie pokrzyżuje planów, to ten gwałt na kanonie będzie napisany oficjalnie, jak kiedyś dotrę do Inkwizycji xD Wszystko przed tobą.

      Usuń
    20. Dlatego ja długie odpowiedzi zawsze piszę w Notatniku. Bezpieczniej, nie ufam mojej przeglądarce, to podstępna suka jest, tylko czyha, żeby coś zepsuć. xD
      Ja to jestem w ogóle miszczem dygresji. Zaczęłam robić szczegółowe plany, jak się zorientowałam, że w tym co piszę jest więcej dygresji niż treści właściwej. Again - bezpieczniej, tyle że tym razem nie ufam sobie i swojej wrodzonej gadatliwości.
      Pff, znam to doskonale z autopsji, tyle że u mnie to nie była jedna przepisywana w kółko powieść, a kilka mniejszych objętościowo opciów, z których żadnego nie skończyłam, bo nie umiałam - albo mi brakło pomysłu, albo za bardzo wszystko zagmatwałam i już sama się w tym nie mogłam odnaleźć. Gdyby mi ktoś już na samym początku wytłumaczył sens istnienia jakiegokolwiek, choćby i bardzo ogólnego planu, to bym sporo czasu zaoszczędziła. :D
      Wiesz, mnie przeraża to, że pewnie prędzej czy później też będę musiała coś podobnego opracować - mam regiony znacząco różniące się klimatem, bogowie, boję się na samą myśl. Na razie tylko skupiłam się na kilku naprawdę najbardziej istotnych dla realiów szczegółów, ale coś czuję, że prędzej czy później się mi to wszystko rozrośnie.
      Tak! I to będzie najbardziej szalone laboratorium w historii. Bój się, świecie. :D
      Denko myśli jak mój brat, muahaha. xD Ale ja mam słabość do rudych! Mój kot potwierdza. :P Ale Solas na pewno rudy nie był, ja rudych wyczuwam, mam taki wewnętrzny radar. xD
      Wielka Inkwizytorka tak bardzo nieprzystosowana. :D Lubię niezdarne postaci, bardzo, bardzo. I jeśli mój główny bohater nie jest odrobinę niezdarny, to na pewno się tam gdzieś koło niego jakaś niezdara kręci.
      To ja mam inaczej - kanon tam jakiś zawsze główny mam, ale oprócz tego mam jeszcze przynajmniej kilka innych małych kanoników (xD). Ja nie umiem tak jedną postacią, ja muszę różnorodność mieć, więc każda kolejna postać musi być troszkę inna. W takim Skyrimie to na przykład mam sześć różnych Dovahkiinów. xD W samym DAO to mam swoją kanoniczną Elmirę i odrobinę bardziej kanoniczną Annettę, a do tego jeszcze Anwen, Atrę (której w sumie chyba nie powinnam liczyć, ale nie mogę tak...) i Ennisa. Im więcej mam opcji do wyboru, tym gorzej na tym wychodzę. xD Tylko sobie wyobraź, jak wygląda moja lista postaci w Wowie. xD
      W takim razie trzymam mocno kciuki, żebyś dotarła. A tak swoją drogą - będziesz po Originsach pisać w ten sam sposób Przebudzenie i dwójeczkę? Jakoś mnie to szczerze nurtuje. xD

      Usuń
    21. Ojejku. Nie no, to ja tak nie mam. Zwłaszcza że lubię opisywać konkrety xD Rzadko się rozpływam na boki - pozwalam sobie na to w niezobowiązujących tekstach dla własnej zabawy.
      Coś w tym jest xD Ja się uparłam, że to skończę. Cholera, szło mi dobrze. Ale wreszcie uzmysłowiłam sobie, że w tym grochu z kapustą nie ma nawet najmniejszego sensu, że lepiej to zostawić i potem co najwyżej wydziubywać z tego to, co się nada do odzysku xD Cóż, nastolatki zawsze mają ciekawe literackie pomysły.
      Ja w sumie nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Ale zrobiłam, więc chociaż mam z głowy xD Nie no, nie było najgorzej przy tej zabawie. Gdybym tylko mierzyła siły na zamiary, a nie... ech xD No, niemniej, jakoś poszło, ośle, jakoś poszło.
      Ja lubię rudych bohaterów. Moja Inkwizytorka jest ruda. I sama lubi kawały o rudych xD Zawsze je opowiada, po czym zapada taka niezręczna cisza. "Kevo... jesteś ruda". "Och :c".
      Ja też mam taką jakąś słabość. No, do Kevy to w ogóle mam słabość, jest jedyna xD Ellen tylko czasami, jak się na coś zapatrzy, to się robi niezdarna. Cirrille, cóż, ona nie jest niezdarna. Ale jest chodzącym szczęściem, winc xD
      No a ja właśnie umiem na jedno kopyto w kółko, jak sobie coś wybiorę, rzadko zmieniam decyzję, nawet niechętnie sprawdzam inne opcje na własnej skórze. Próbowałam, zawsze się nudziłam w trakcie. Nie wiem, o co chodzi z tym moim mózgiem xD Miałam tych postaci od groma, ale zapamiętałam i mogę wymienić z imienia tylko Ellen właśnie. Hehehe.
      W modernizowanych miejscach Kodeksu jest już rozpiska. Otóż to wygląda tak:
      1. Szara Strażniczka
      2. Komendantka Szarej Straży
      3. Przyjaciółka Wiedźmy
      4. Bohaterka Kirkwall
      5. Herold Andrasty
      Tak wygląda w mojej głowie. Idyllicznie xD Mam mnóstwo pomysłów, scen, dialogów... ale jakoś tak nie idzie to pisanie, jak bym chciała, żeby szło xD

      Usuń
    22. Ha, no to tu mamy haczyk - dla mnie wszystkie moje teksty są niezobowiązujące i dla własnej zabawy. :D Ale tak poważnie, naprawdę mam czasem spory problem ze słowotokiem. Jak nie piszę, to nie piszę, ale jak już zacznę, to ratuj się kto może. Z gadaniem też tak mam - albo siedzę i się nie odzywam, albo gęba mi się nie zamyka. :P
      Ani mi nie mów. Z tak zwanego nastolęctwa ostał mi się jeden pomysł, który ma sens i bardzo-bardzo chciałabym go wreszcie napisać. Reszta była... mocno dyskusyjna. xD Ale przynajmniej coś z tego obie wyniosłyśmy, więc chyba było warto.
      Podoba mi się Keva i jej dystans do samej siebie. :D
      To nie, ja sobie lubię urozmaicać, nawet jak mam grę z liniową fabułą to i tak ciągle kombinuję, bo może historii nie zmienię, ale mogę przecież spróbować wleźć na szczyt tego budynku, albo przeleźć przez las inną drogą, albo przejść całego TR:Underworld nie zabijając żadnego zwierzaka większego od nietoperza... Jestem strasznym człowiekiem. xD
      Wow, ambitnie w cholerę. Pamiętam, że kiedyś, chyba jeszcze na Onecie, miałaś na blogu takie pojedyncze scenki z Cirrille, stąd moje pytanie, bo fajne były, czytałabym. :D W takim razie trzymam kciuki, żeby to pisanie nie było wredne i jednak poszło tak, jakbyś chciała. Jak Ciebie znam, to w końcu to wszystko napiszesz. :D

      Usuń
    23. Z gadaniem u mnie też tak działa, ale nie z pisaniem. To znaczy jestem gadułą pisarską, jednak lata pracy nad tekstami wiele mnie nauczyły xD Przede wszystkim cięcia. Mnóstwo cięcia w każdym prawie miejscu. Jak się biorę za stare rozdziały - choćby Szarej - potrafię w sumie nawet dwie A4 wywalić.
      Ja czasami wskrzeszam najdziwniejsze rzeczy, bo bywam ciekawa, jak takie głupoty się zaprezentują, jeśli je w miarę strawnie napisać. Ale nie praktykuję tego często xD
      Keva... cóż xD ładnie mi ją Denko podsumowało - Keva się nie zmienia, Keva zmienia wszystkich wokół. Przy okazji jak się zestresuje, zapomina o istnieniu kropek.
      Hahahaha xD Ja niby jestem pedantyczna, jeśli chodzi o gry - dlatego gram w DAI przy drugim podejściu już 35h, a jeszcze nie napadłam na Adamant, więc nie jestem nawet w połowie fabuły - ale jak sobie stworzę kanon w głowie, rzadko od niego odstępuję xD Cóż.
      Taak, miałam parcie na Cirri, to z nią napisałam bodaj trzy teksty. Teraz mam parcie na Kev, ale z nią powstało... dużo więcej tych tekstów xD Prawie dziesięć razy, heh.
      Będę pisać, będę. Chyba. Nie no, jak nie my to kto? xD

      Usuń